Test lupy – Delta Optical Smart 5MP PRO

Odkąd bardziej na poważnie wciągnęło mnie oznaczanie gatunków pszczół, marzyłam o własnej lupie. A właściwie to mikroskopie, bo zdaje się, że te stojące w laboratoriach sprzęty, gdzie można uzyskać powiększenia rzędu kilkudziesięciu-kilkuset razy, również zaliczają się do mikroskopów. Zastanawiałam się długo nad różnymi modelami, aż trafiłam na model z tytułu tego posta. Gdybym nie miała okazji go przetestować, raczej bym nie uwierzyła, że ma takie możliwości jakie ma. Tak, wiem, brzmi jak reklama i bardzo żałuję, że Delta Optical nic mi nie płaci. W każdym razie moje zaskoczenie z powodu stosunku jakości do ceny było wielkie.

Zacznijmy od tego, że w momencie kiedy to piszę, lupka ta kosztuje ok. 400 zł. Wygląda trochę jak zabawka – samo urządzenie jest dość małe i nie ma żadnego okularu, a oglądać obraz można tylko na komputerze, po podłączeniu go przez USB. Wtedy działa też wbudowane oświetlenie. Są dwa stopnie powiększenia – według producenta 20x i 300x. Ich przełączanie działa dość zabawnie – ustawiając ostrość, kręcimy pokrętłem w lupie, a kiedy obraz stanie się ostry, to możemy kręcić dalej, po czym rozmywa się i za chwilę łapiemy ostrość znowu – ale już na większym powiększeniu.

Lupa jest całkiem nieźle kompatybilna z programami przechwytującymi obraz. Działa z prostym programem dedykowanym do niej, z Windowsowym „Aparatem” (jest wykrywana jako dodatkowa kamerka), z OBS Studio, udało mi się ją nawet uruchomić na jednej aplikacji na telefonie (chociaż na krótko, bo jakiegoś powodu aplikacja się wieszała chwilę po odpaleniu). Programu dedykowanego bardzo nie polecam. Nie dość, że jest bardzo ubogi w jakiekolwiek opcje, to – co z przerażeniem odkryłam przypadkiem – obraz na żywo jest skalowany do wielkości okna. Oznacza to, że jeśli nie macie monitora o proporcjach takich jak oryginalny obraz nadawany z lupy, zmaksymalizowane okno będzie pokazywać obraz odpowiednio rozciągnięty. Podobnie, jeśli zmienicie wymiary okna programu. Jeśli proporcje będą niedużo odbiegać, to można się nie zorientować – ja się zorientowałam w momencie, kiedy ustawiłam okno na wielkość połowy ekranu…

Powyżej widzicie zrzut ekranu z programu, który mnie osobiście się podoba. Też z Delty, ale przeznaczony do innych modeli sprzętu. Ale co z tego, skoro z tą lupą też działa? Nie ma problemu ze zniekształcaniem obrazu, a dodatkowo można regulować takie parametry jak jasność czy kontrast obrazu. Regulacja taka bardzo się przydaje, przy ciemnych pszczołach rozjaśnienie obrazu w programie (przy jasności w lupie ustawionej na maksymalną wartość) bywa konieczne.

Jeśli mowa o ciemnych pszczołach, to mam wrażenie, że lupa najgorzej radzi sobie właśnie z małymi, ciemnymi gatunkami. Czasem trudno wtedy dostrzec szczegóły, których się potrzebuje. Nieco pomaga umieszczenie okazu na ciemnym tle, wtedy kontrast jest mniejszy i jakoś lepiej to działa. Kłopotliwe bywa też manipulowanie pszczołą, szczególnie na większym powiększeniu, bo obiektyw ma osłonkę, która ogranicza dostęp do okazu z boku. Niemniej – przy dużej dozie cierpliwości i pewnej wprawie da się oznaczać pod tą lupą nawet smukliczki. A przypomnę tylko, że ta lupa kosztuje 400 zł. Za tę cenę jestem jej w stanie wybaczyć, że przy małych czarnych pszczołach bywa zawodna. Za to na przykład oznaczanie dużych i średnich pszczolinek przebiega dość bezproblemowo (albo może powinnam powiedzieć, porównywalnie jak pod profesjonalnym sprzętem, bo przecież oznaczanie pszczolinek prawie nigdy nie jest dla mnie bezproblemowe).

No dobrze, to czas na parę zdjęć pokazujących, co potrafi ta lupa.

Skrócinka białonoga (Macropis europaea) pod mniejszym z dwóch powiększeń.
Ta sama skrócinka, większe powiększenie – zbliżenie na żuwaczkę i aparat gębowy.
Tarcza na mniejszym powiększeniu…
…i na powiększeniu większym. Bardzo dobrze widać urzeźbienie.
Odwłok jakiegoś większego gatunku pszczolinki (w tle miarka z małymi kreskami co 1mm). Obraz trochę rozjaśniony w programie, ale idealny nie jest. Przy większej korekcie pewnie „zniknęłyby” linie podziałki w tle i zgubiły się jakieś szczegóły.
Zbliżenie na odwłok pszczolinki ze zdjęcia powyżej.
Nóżka pszczoły – portret z miarką.
Ta sama nóżka, a właściwie jej fragment, na większym powiększeniu. Widać pazurki.
Inny detal tej samej nóżki na większym powiększeniu.

Podsumowałabym tę recenzję tak. Gdyby sklep Delta Optical chciał podarować mi w zamian za tę wspaniałą recenzję któryś ze swoich mikroskopów stereoskopowych z wyższej półki (takich, wiecie, stojących, gdzie patrzy się przez okulary), to brałabym bez zastanowienia 😉 Natomiast dopóki nikt mi takiego wypasionego sprzętu nie podaruje, to ta kompaktowa lupka raczej zostanie ze mną na dłużej.

Jedna myśl w temacie “Test lupy – Delta Optical Smart 5MP PRO

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.